Jak prosty organizator folderu Pobrane chroni przed oszustwami ScreenConnect
Stworzyłem apkę Mouzi do porządkowania folderu Pobrane, a jeden z użytkowników użył jej jako realnej tarczy na oszustów podszywających się pod wsparcie techniczne.

Stworzyłem Mouzi, ponieważ mój folder „Pobrane” wyglądał jak cyfrowe śmietnisko. Od tamtej pory aplikacja mocno się rozwinęła, ale nigdy nie spodziewałem się, że ktoś użyje jej jako ochrony przed oszustwami z wykorzystaniem zdalnego pulpitu. A jednak — to chyba najbardziej fascynujący przypadek użycia (use-case), o jakim dotychczas usłyszałem.
W zeszłym tygodniu otrzymałem wiadomość e-mail od Petera. Peter zajmuje się naprawą komputerów dla zwykłych ludzi — takich, którzy dzwonią w panice, gdy coś przestaje działać i nie mają pojęcia dlaczego. Napisał do mnie, że używa Mouzi do walki z oszustami. Zaskoczyło mnie to, bo... jak? Przecież Mouzi służy do sortowania i układania plików.
Okazało się, że Peter wykorzystuje oprogramowanie do ochrony swoich klientów przed oszustwami typu „ScreenConnect”. Scenariusz zazwyczaj wygląda tak: ofiara odbiera telefon, słyszy miły głos informujący o „wirusie” i — podążając za instrukcjami — pobiera narzędzie do zdalnego dostępu podesłane przez rzekomy „serwis techniczny”.
Oglądam wystarczająco dużo kanałów typu Scammer Payback na YouTube, by wiedzieć, jak wielką plagą jest to za granicą (w Polsce skala bywa mniejsza, choć problem również występuje). Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ScreenConnect to całkowicie legalne oprogramowanie używane przez działy IT na całym świecie. Właśnie dlatego programy antywirusowe go nie blokują, a ofierze wystarczy jedno kliknięcie, by oszust zyskał pełny zdalny dostęp do komputera — bankowości, plików, wszystkiego. Peter szukał rozwiązania, które przechwyci ten plik w ułamku sekundy, dokładnie w momencie pobrania, zanim cokolwiek zostanie uruchomione.
I tu wkracza Mouzi. Peter napisał jedną prostą regułę: jeśli pobierany plik zawiera w nazwie słowo „screenconnect”, natychmiast przenieś go w bezpieczne miejsce. Nie po skanowaniu, nie po wyświetleniu ostrzeżenia — plik znika z folderu Pobrane, zanim ofiara w ogóle na niego spojrzy. Peter twierdzi, że program działa na tyle szybko, że ubiega kliknięcie nieświadomej osoby. Po rozwiązaniu kilku trudności technicznych i wymianie kilku maili, pomyślnie wdrożył to narzędzie do swojej codziennej pracy. Teraz każdy z jego klientów ma zainstalowane Mouzi jako pierwszą linię obrony.
Przy okazji wyszła zabawna rzecz, ponieważ jednym z głównych problemów Petera na początku było... niefortunne nazewnictwo w interfejsie. W pewnym momencie napisał: „Chyba załapałem! Twój przycisk 'Edytuj' tak naprawdę oznacza Zapisz!!!!!”. Cóż, lekcja odrobiona — czas na poprawki UX!
Dzięki wiadomości od Petera mam teraz kilka nowych pomysłów na rozwój Mouzi. Rzucił kilkoma konkretnymi sugestiami: opcją „bezpiecznego kosza” czy prostszym dopasowywaniem nazw. Zamiast wyłącznie skomplikowanych wyrażeń regularnych (regex), dodam opcję prostego wpisywania fraz (np. „nazwa pliku zawiera...”). Dzięki temu Mouzi stanie się przystępne dla każdego, nie tylko dla zaawansowanych użytkowników.
Dziękuję Peterowi za wsparcie, genialny feedback i nowe pomysły.
P.S. Tak, Peter zgodził się, abym opisał ten przypadek.
P.S. 2. Tak, w następnej aktualizacji zmienię przycisk „Edytuj” na „Zapisz”!
Chcesz przełożyć ten temat na swoją stronę albo firmę? Mogę zająć się projektem, wdrożeniem i dalszą opieką.